Polska widziana oczami obcokrajowca – wywiad z przewodniczącym Stowarzyszenia Bangladeszu w Polsce

MD.KHALILUL QUAIUM © RajzefiberDzisiaj tj. 26 marca Bangladesz świętuje swoją 43 rocznicę uzyskania niepodległości. Z tej okazji przeprowadziłam wywiad z Bengalczykiem mieszkającym w Polsce, Panem MD.KHALILUL QUAIUM’em, przewodniczącym Stowarzyszenia Bangladeszu w Polsce, lekarzem chirurgiem.

Quaium, znamy się od kilkunastu lat, więc pozwolę sobie mówić Ci podczas wywiadu po imieniu. Powiedz mi proszę, kiedy przyjechałeś do Polski?

Dokładnie to było 27 grudnia 1988 roku.

Jak to się w ogóle stało, ze trafiłeś do tego kraju?

Otrzymałem stypendium naukowe.  Do wyboru miałem trzy kraje gdzie mógłbym studiować. To była właśnie Polska, Rosja (ówczesny ZSRR) i Japonia. W Polsce i Rosji mogłem studiować medycynę, zaś w Japonii studia inżynieryjne. W Rosji studiował mój brat i nie wybrałem tego kraju, gdyż zawsze chciałem być samodzielny, mieć swój własny świat i nie posiadać tzw. parasola ochronnego nad sobą. Choć mogłoby to być intratne finansowo w przyszłości. Dlaczego nie Japonia? Nigdy nie chciałem studiować na politechnice, nie chciałem być inżynierem. Co prawda również nie chciałem być lekarzem. Moje marzenie było inne, chciałem zostać astronautą.

Nie żartuj! Astronautą? To może trzeba było jednak wyemigrować do Rosji?

No może i tak… Moje marzenie było nawet całkiem realne. Mogłem rozpocząć taką edukację w Bangladeszu i kontynuować ją np. w USA, ale ostatecznie zmieniłem decyzję przed maturą i postanowiłem studiować medycynę.

Jak już podjąłeś tę decyzję i wybór padł na Polskę, to co wiedziałeś o tym kraju przed wyjazdem?

O Polsce wiedziałem naprawdę sporo. Znałem geografię tego kraju, czytałem jego historię. Wiedziałem, że jest to socjalistyczny kraj. Tak jak wspominałem, mój brat studiował w Rosji, więc choćby dlatego nasza wiedza o Polsce nie była mała. Nawet przeczytałem „Qvo vadis” Henryka Sienkiewicza w Bangladeszu!

Fantastycznie! A co mówili Twoi rodzice? Jak reagowali na Twój wyjazd? Jeden syn za granicą, a teraz drugi…

Mieszkaliśmy w stolicy Bangladeszu, w Dhace. Byłem zawsze bardzo dobrym uczniem, olimpijczykiem, więc oni liczyli się z tym, że mogę dostać stypendium i studiować za granicą, bo to dawało większe możliwości. Aby dostać stypendium zagraniczne brane były pod uwagę nie tylko wyniki w nauce, ale i inne aktywności, a nawet zdrowie.

No dobrze… więc jest grudzień 1988 r., środek zimy, lądujesz w Warszawie…

Tak, i jest -8 C hahaha… Tragedia… Nie wierzyłem, że Okęcie to międzynarodowe lotnisko.

Powiem szczerze, że takie samo pierwsze wrażenie miał mój indyjski kolega 😀 I co było dalej?

Wymieniłem dolary u „konika”, poznałem popularne, polskie słowo na „k” i pojechałem do Kielc (nauka języka). Drugiego dnia pobytu ukradziono mi portfel wraz z kluczem do pokoju w akademiku. No i jak tu teraz wejść do pokoju, przecież nie potrafiłem mówić po polsku? W końcu pomógł mi kolega. Pamiętam, że były fatalne połączenia telefoniczne z moim krajem. Na rozmowę czekało się 8 godzin. Czasami opłacało się pojechać do Łodzi, bo tam okres oczekiwania trwał tylko 4 godziny.

Czasy PRL-u, nie dziwię się. A powiedz mi jak radziłeś sobie z nauką języka polskiego?

Wiesz co, powiem Ci szczerze, że całkiem dobrze. Miałem słownik, z którego wszystkich słów nauczyłem się na pamięć. Musiałem rozumieć co do mnie mówią, więc motywacja do nauki była duża.  Największy problem miałem z jednym przypadkiem, celownikiem, no i z zastosowaniem „się” z czasownikami. Generalnie z ortografią nie miałem problemów.

To akurat wiem doskonale, świetnie piszesz po polsku!

Powiem nieskromnie, ze nawet zdarzało mi się poprawiać błędy ortograficzne moich polskich kolegów. Niedawno z synem pisałem dyktando i na 40 wyrazów zrobiłem tylko jeden błąd w słowie nietoperz 😀 Z pisaniem nigdy nie miałem problemów. Wszystkie pisemne egzaminy zdawałem na piątki. Gorzej było z egzaminami ustnymi. W ogóle widzę dużo podobieństw pomiędzy naszymi językami. Wiesz, język bengalski i polski ma wspólne korzenie, to języki z grupy indoeuropejskiej.  Sporo wyrazów mamy takich samych np. ogień – agni, agón, wdowa to bidoba itp.

Kiedy skończyłeś już naukę języka polskiego w Kielcach co było dalej? Akademia Medyczna w Bydgoszczy?

Tak, Bydgoszcz. A wiesz dlaczego? Z tytułu akademika. Ceniłem sobie prywatność. W innych miastach akademik wyglądał tak, że w budynku były korytarze, a z nich wejście do pokojów. W Bydgoszczy było inaczej. Były to bloki mieszkalne w Fordonie * i to było wygodne.

Gdy miałeś za sobą aklimatyzację, czego tak naprawdę najbardziej Ci brakowało?

Nostalgia….  Straszna tęsknota za miejscem gdzie się wychowałem. De facto niczego mi nie brakowało, ale wspomnieniami zawsze wracałem do stron rodzinnych. To samo jest teraz. Rzadko bywam w Bangladeszu.  Nie mam czasu… praca. Krótki pobyt nie ma sensu. Optymalny byłby pobyt miesięczny, a na to nie mogę sobie teraz pozwolić . Poza tym ze względu na pogodę wyjazdy letnie odpadają. Ulewne deszcze, upał. Nie do wytrzymania. Może dla mnie to nie jest przeszkoda, ponieważ ja w tym klimacie wychowałem się, ale dla mojej żony i dzieci tak. Moja żona nigdy nie była w Bangladeszu, podobnie i dzieci.  Uczniowie w Polsce mają zimą tylko dwa tygodnie ferii, więc wolimy wspólnie pojechać na narty. Tak prawda. Moi rodzice poznali moją żonę na Skype’ie, gdyż i oni nigdy nie byli w Polsce. Za to odwiedziła mnie siostra i brat.

Powiedz proszę, jak smakowała Ci polska kuchnia?

Generalnie nie było problemu, ponieważ ja sam sobie gotowałem. Nie stołowałem się na uczelni, jeśli już jadłem w stołówce, to w sporadycznych przypadkach. Wspólnie z kolegami przygotowywaliśmy obiady w akademiku. Razem robiliśmy zakupy i z reguły ja gotowałem.

Z perspektywy tych dwudziestu paru lat, jakie dania polskiej kuchni lubisz najbardziej?

Flaki.

Flaki? Tylko nie mów mi, że flaki wieprzowe?!

Hahaha no nie, flaki wołowe. A na drugim miejscu jest tatar. Na wszystkich imprezach moi znajomi znają moją miłość do tej potrawy 😀

Czy swoją żonę poznałeś na studiach?

Tak, na pierwszym roku. To była piękna historia. Udawałem, że wielu rzeczy na studiach nie rozumiem. Wiesz, obcokrajowiec… Więc pomagała mi, tłumaczyła…. Takie prywatne korepetycje. Tak to się zaczęło. Muszę Ci jeszcze powiedzieć, że na studiach miałem wspaniałych kumpli. Nigdy nie dali mi odczuć, że jestem obcokrajowcem. Nigdy nie czułem się obco w ich towarzystwie.

 Twoi koledzy wiedzieli coś więcej o Bangladeszu?

Dobre pytanie. Generalnie nie wiedzieli nic. Jeden z kupli uważał, że mój kraj jest częścią należącą do Chin 😀

Ja myślę, że i w tej chwili wiedza Polaków o Bangladeszu jest również niewielka. Mylę się?

Masz rację. Polacy znają tylko stereotypy. Pierwsza rzecz to jest ciągle padający deszcz, kolejna to bieda (brzuchy głodowe) i tania siła robocza (produkcja tekstyliów).

Jak to się stało, ze po studiach nie wróciłeś do kraju i zostałeś w Polsce?

Miałem zamiar wrócić do Bangladeszu, ale nie wróciłem tam ze względu na żonę Polkę. Miałem też propozycję pracy w Nowej Zelandii, ale moja żona również i tam nie chciała się przeprowadzić. Tak więc zostaliśmy tutaj. Mamy trzech synów.

Czy Twoje dzieci są dwujęzyczne?

Znają polski i angielski, bengalskiego nie.  Wiesz, nie było takiej konieczności. Z żoną rozmawiam po polsku, więc i dzieci mówią w tylko w tym języku.

Quaium, ja wiem, że Ty już po tylu latach jesteś bardziej Polakiem niż Bengalczykiem, ale powiedz mi co Ci się w Polsce podoba najbardziej?

Tak, ale mam podwójne obywatelstwo. Co podoba mi się najbardziej? Bezpieczeństwo. Tu człowiek żyje bezpiecznie. Myślę tu o całej Europie, ale w szczególności o Polsce. Wiadomo, czasem zdarzą się przypadki napadów, jest światek przestępczy, ale to jest na całym świecie, również w Bangladeszu. Jednak generalnie tu jest duże bezpieczeństwo życia.  Mogę bezpiecznie wracać w środku nocy do domu i nic się nie dzieje. Cudzoziemiec nie robi na nikim specjalnego wrażenia. Szczególnie młodzież jest teraz bardzo przyjazna i otwarta.

A czego w Polsce nie lubisz?

Zakłamania. Pomimo braku wiedzy, Polacy lubią wypowiadać się na każdy temat.  Np. ktoś kto w życiu nie był w Indiach wie przecież najlepiej, ze w Indiach to tylko bród, smród i ubóstwo. Indusi to same brudasy….itp. Kiedyś w autobusie kiepsko pachnący gość zwrócił się do mnie „per” brudas. Zapytałem, czy naprawdę widzi, że jestem brudny i zaproponowałem, by się sam najpierw powąchał. Ludzie w autobusie zaczęli klaskać, a on oczywiście obraził się. Nie można z góry patrzeć na innych, najpierw należy spojrzeć na samego siebie.  To jest jedyna tak rzecz, która w Polakach mi przeszkadza. Generalnie Polacy to wspaniały naród, bardzo gościnny.

Bangladesz to kraj muzułmański. Jak żyje się muzułmaninowi w Polsce?

Niestety dla przeciętnego Polaka muzułmanin to terrorysta. Ludzie nie widzą różnicy pomiędzy fanatykami religijnymi, a zwyczajnymi wyznawcami Islamu. Ja oczywiście nigdy nie wstydziłem się powiedzieć, że jestem muzułmaninem, ale nie staram się epatować swoją religią. Dla mnie najważniejszy jest człowiek. Nie brakuje mi tutaj meczetów, to nie jest problem, można modlić się wszędzie. Większym problemem w kraju katolickim jest respektowanie świąt innych religii, mimo, że konstytucja nam to gwarantuje.

Jesteś przewodniczącym Stowarzyszenia Bangladeszu w Polsce. Powiedz mi proszę, ilu Bengalczyków obecnie mieszka w Polsce?

Obecnie około trzystu. Kiedy przyjechałem tu w 1988 r. było nas około czterdziestu. Z reguły Bengalczycy przyjeżdżają tu w poszukiwaniu pracy. Założeniem stowarzyszenia jest m.in. pomoc Bengalczykom mieszkającym w Polsce, zwłaszcza tym, którzy do Polski dopiero co przybyli, często będących w trudnej sytuacji życiowej. Istnieje między nami duża solidarność.

MD.KHALILUL QUAIUM

Przewodniczący Stowarzyszenia Bangladeszu w Polsce Pan Md. Khalilul Quaium przemawiający w Warszawie podczas spotkania z okazji Dnia Niepodległości Bangladeszu dnia 26 marca 2012 r.

W Polsce nie ma ambasady Bangladeszu, to prawda?

Tak, to prawda. Kiedy Polska zlikwidowała ambasadę w Bangladeszu, automatycznie Bangladesz zrobił to samo tutaj.  Jest tutaj tylko konsul honorowy.

Na zakończenie zapytam jeszcze, czy poleciłbyś Polakom wyjazd turystyczny do Bangladeszu?

Oczywiście! To niezwykle ciekawy kraj. Polecam zwiedzenie stolicy Dhaki, pobyt nad morzem. Mamy najpiękniejszą, najdłuższą plażę na świecie Cox’s Bazar. Bangladesz to jest również wspaniała przyroda, dżungla, plantacje herbaty na północy. Są wyjazdy turystyczne organizowane przez biura podróży połączone ze wschodnimi Indiami. Kiedyś to był jeden kraj. Kalkuta, Darjeeling…  Można też pojechać indywidualnie. Bangladesz to bezpieczny kraj. My jesteśmy bardzo gościnnym narodem. Najlepszy czas do wyjazdu to październik do połowy marca.

W takim mam nadzieję, że to zachęci czytelników do wyjazdu do Bangladeszu. Sama również bardzo chętnie odwiedziłabym Twoją ojczyznę. Głęboko wierzę, że marzenia spełniają się 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.  

Ja również dziękuję.

(rozmawiała Magdalena Brzezińska)

* osiedle w Bydgoszczy

 

 

 

2 comments on “Polska widziana oczami obcokrajowca – wywiad z przewodniczącym Stowarzyszenia Bangladeszu w Polsce

  1. Jozi

    Ciekawie opracowany wywiad. Widać klasę po jednej i drugiej stronie – z erudycji max ocena się należy. Świetne dziennikarstwo.Porusza ocena polskiej rzeczywistości przez Pana z Bangladesz szczególnie utrafione postrzeganie drugiego człowieka przez pryzmat uprzedniej oceny samego siebie.Konsekwencja działania i pokora – tego nam brakuje w relacjach międzyludzkich.Brawo …jestem pod wrażeniem.
    Dociekliwa ale też dowcipna Pani redaktor.Dożo sukcesów w nowej odsłonie życzę.

    1. Rajzefiber

      Dziękuję w imieniu mojego rozmówcy i własnym, choć o mnie opinia nazbyt pochlebna 🙂