W drodze do Keylong

14 lipca 2016 r.
Powiadają, że „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. Tym razem powiedziałabym: „kto rano wstaje ten się g… wyśpi”. O 7.00 miał odjechać autobus do Koksar. Miał, ale tym razem nie odjechał. Nie było wyjścia, trzeba było wynająć taksówkę. Rupie płynęły wartko niczym woda w rzece Beas. Koksar miał być naszym pierwszym przystankiem na słynnej trasie The Leh – Manali Highway. Wieś położona jest w odległości 70 km od Manali i 50 km za pierwszą przełęczą Rohtang (3980 m n.p.m.).

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Zaczynamy podróż w kierunku Ladakhu. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

W samochodzie zajęłam miejsce na tylnym siedzeniu. W Polsce jadąc górzystą drogą jako pasażer (tym bardziej z tyłu) byłabym zielona niczym wzgórza, które mijaliśmy na początku trasy. W Indiach choroba lokomocyjna szczęśliwie mnie nie dopada. Zakręty z każdym kolejnym kilometrem były coraz bardziej ostre. Jak to mówią, takie, że w pewnym momencie kierowca widzi tył auta 😉

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Przydrożne rymowanki 🙂 Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Droga była usiana tablicami z rymowanymi hasłami nawołującymi do ostrożnej jazdy. Na przykład: ‘Speed thrills, but kills’, ‘This is a highway, not a runway’ lub ‘Keep your nerves on sharp curves’. O tej przydrożnej, przekomicznej poezji napiszę więcej przy okazji jazdy drogami Ladakhu. Mijaliśmy wodospady pięknie wyglądające na tle soczystej zieleni wzgórz.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Wodospady. Okolice Manali. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Po kilku kilometrach zatrzymaliśmy się na śniadanie. Obok przydrożnego baru siedziała przy krośnie kobieta, która tkała bieżnik z misternym wzorem na brzegu tkaniny. Nidhin kupił wodę i tosty. Jedyną rzeczą do jedzenia, za którą zawsze tęsknię w Indiach jest nasz polski chleb. Indyjskie tosty są obrzydliwe, ale jak nie ma nic innego, to i te zjem.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Kobieta przy krosnach, okolice Manali, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Misternie tkany wzór. Himachal Pradesh, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Kontynuowaliśmy jazdę. Ku mojej rozpaczy kierowca nie miał radia, ani odtwarzacza CD. Szkoda, bo chętnie posłuchałabym indyjskich piosenek. Pogoda nagle zmieniła się, zrobiło się zimno i mglisto. Powoli zbliżaliśmy się do pierwszej przełęczy Rohtang, która łączy na południu dolinę Kullu z doliną Lahaul i Spiti na północy. Jest ona przejezdna od czerwca do października. Latem ruch jest tu bardzo duży i często tworzą się gigantyczne korki.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Kręta The Leh – Manali Highway, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Nagle z mgły wyłoniło się stado jaków stojące przy drodze. Pierwszy raz w życiu widziałam te potężne, długowłose zwierzęta. Gatunek ten odporny jest na niedobór paszy, niedostatek tlenu i niskie temperatury. Stały nieruchomo, zupełnie nie reagowały na zbliżających się do nich ludzi. Muszę przyznać, że zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Tybetańskie JAKI (Bos grunniens). Himalaje, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Majestatyczne JAKI we mgle. Himalaje, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Na Nidhinie zaś piorunujące wrażenie zrobił śnieg, a w zasadzie szara, brudna plama (taka jak u nas w marcu w środku miasta) leżąca na skale przy drodze. Podekscytowany jak małe dziecko mógł pierwszy raz w życiu dotknąć kryształków zbitego śniegu. Z dużą przyjemnością patrzyłam jak błyszczą mu oczy z przejęcia.
Dotarliśmy do przełęczy Rohtang. Tablica informacyjna, flagi modlitewne i małe kopczyki z kamieni (doubeng), to widok jaki tam zastaliśmy. Wiało niemiłosiernie.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Przełęcz Rohtang 3980 m n.p.m. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Rohtang La, buddyjskie kopczyki z kamieni i flagi modlitewne. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Z każdym przejechanym kilometrem widoki stawały się coraz piękniejsze. Zza chmur wyłaniały się szczyty wysokich gór. Po drodze nieustannie zatrzymywaliśmy się, by zrobić zdjęcia. Kolejny zakręt i kolejna niesamowita panorama.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Co za widoki! Ech… Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Samotna buddyjska stupa u podnóża gór. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Dotarliśmy do punktu widokowego. Ludzi było tu pełno, jak na naszych Krupówkach. Każdy chciał zrobić pamiątkowe zdjęcie ze śniegiem i widokiem na majestatyczne Himalaje.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Tłok przy punkcie widokowym, Himalaje. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Każdy che mieć zdjęcie na śniegu 😀 Himalaje, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indyjskie piękności w strojach narciarskich. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

„Zeszłoroczny śnieg” 😀 Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Oprócz samochodów drogą tą jechało mnóstwo motocykli. Najbardziej jednak podziwiałam ludzi pokonujących tę trasę na rowerach. Co jakiś czas leżeli oni przy drodze nie mogąc złapać tchu. Po paru minutach ponownie wsiadali na rower, pedałowali pod górę i pędzili jak szaleni w dół. Prawdziwi twardziele.

 Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Normalnie SZACUN! The Leh – Manali Highway, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

W pewnym momencie ujrzeliśmy stado owiec poganianych przez tybetańskich pasterzy. Bajeczny widok!

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Kto nie może zasnąć niech policzy 😉 Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Trochę flory i fauny 🙂 Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Owiecki moje, hej! Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Kolejnym symbolem, który można spotkać tu poza flagami modlitewnymi i kopczykami z kamieni to Triśula. Jest to trójząb, jeden z głównych atrybutów boga Śiwy. Symbolizuje on przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ustawiany jest na szlakach w indyjskich Himalajach.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Triśula. Himalaje, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

W pewnym momencie na drodze powstał korek. Staliśmy w nim około pół godziny. Z nudów postanowiłam pospacerować. I to był strzał w dziesiątkę! Spotkałam przesympatycznego miejscowego chłopaka ubranego w bardzo ciekawą, ludową czapeczkę. Miała ona przyczepione kolorowe „kwiatko-kółeczko-wiatraczki”. Oczywiście wywiązała się między nami rozmowa. Zapytałam, czy mogę mu zrobić zdjęcie. Chłopak zgodził się z przyjemnością. Mało tego, założył mi na głowę swoją czapkę i pstrykał mi zdjęcia to solo, to z jego przyjaciółmi.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Miejscowy chłopak w tradycyjnej czapce z tego regionu. Po prawej wspólne zdjęcie. Ten stwór w różowej tunice i czapce to ja 😀 Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Parę kroków dalej stał samochód, w którym podróżowała Młoda Para z rodziną. Auto było bogato udekorowane kwiatami. Weselnicy byli niesamowicie pięknie ubrani. Zachwycona byłam ich jakże odmiennymi rysami twarzy od tych, do których byłam przyzwyczajona w Indiach. Bez problemu zgodzili się na sesję zdjęciową. Oczywiście złożyłam Nowożeńcom najlepsze życzenia długich lat spędzonych wspólnie w zdrowiu i miłości. Z sympatii do mnie postanowili pokazać mi w całej krasie Pannę Młodą, która podróżowała z zakrytą twarzą. Prześliczna dziewczyna. Zobaczcie sami.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Ojciec i brat Panny Młodej. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Państwo Młodzi i siostra Panny Młodej. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Brat Panny Młodej. Moje ulubione zdjęcie. Spójrzcie, henna na dłoniach mężczyzny! Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Panna Młoda odsłania dla mnie twarz. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Panna Młoda, Pan Młody i ich ozdobiony samochód. Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

W końcu samochody ruszyły. Powoli naszym oczom ukazał się Koksar.  Na widok kilku domów na krzyż ogarnął mnie pusty śmiech. Wieś okazała się niezwykle mała. Praktycznie nie było tam możliwości noclegu. Taksówkarz zgodnie z umową dowiózł nas do Koksar i nie było mowy o dalszej jeździe.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Wioska Koksar, Himachal Pradesh, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

m5xxTrzeba było łapać lokalny autobus do kolejnej miejscowości jaką był Keylong. We wsi znajdował się posterunek policji. Musiałam pokazać swój paszport i zostałam wpisana do księgi, gdzie ewidencjonowano cudzoziemców. Zjedliśmy lunch i czekaliśmy na autobus. Z nudów i zmęczenia wzięła nas lekka głupawka 😀
W końcu podjechał autobus. Jak szaleni rzuciliśmy się w jego kierunku, by zająć miejsca. Tłok był niemiłosierny, a my z ogromnymi plecakami. Udało się. Nawet na tyle dopisało nam szczęście, że znaleźliśmy miejsca z przodu pojazdu. Cała ta sytuacja była dla mnie tak egzotyczna, że podekscytowana, z uśmiechem od ucha do ucha, cały czas kręciłam filmiki moją nową, sportową kamerką Sony.

Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

Brama do miejscowości Keylong, Himachal Pradesh, Indie, lipiec 2016 © Magdalena Brzezińska

manali-to-leh-road-map-1xzPo całym dniu podróży, pokonując około 126 km, dotarliśmy do Keylong.
cdn.

poprzednie posty z tej samej podróży:
http://rajzefiber.com.pl/z-hajerem-w-manali/
http://rajzefiber.com.pl/manali/
http://rajzefiber.com.pl/dharamsalamcleod-ganj-sladami-dalajlamy-cz-2/
http://rajzefiber.com.pl/dharamsalamcleod-ganj-sladami-dalajlamy-cz-1/
http://rajzefiber.com.pl/no-to-jadymy/

2 comments on “W drodze do Keylong